いらっしゃいませ!Look, how many amazing Japanese things we have here! =(^_^)=

Showing posts with label Others. Show all posts
Showing posts with label Others. Show all posts

October 19, 2013

September 22, 2013

Hello Kitty candies


Hello, Foodies! :)
Some time ago Cinek posted on YouTube short movie about pink, sweet candies. What's more he tasted them with Buki (kisses from me, dude! :3). Of course they left me some to try, so I'll tell you what I think about them. :)

August 14, 2013

Meito - Raitchi no shizuku - lychee flavored candies


Today we have for you hard, lychee flavored candies made by Meito. We were skeptical about them, because we haven't heard about this company before, but... check out what happened. :)

August 08, 2013

Tokato - Wasabi beans


Hello! Today I have for you brief post about wasabi-flavored crisps from Tokato (never heard about it). I got them with my last pack from Okashi shop.

Enjoy!

February 01, 2013

Kracie - Popin' cookin' jelly set


Do you remember sweet time of childhood, when adults hardly tried to teach us to not play with food? I always played with food in my childhood, organised tea meeting for my toys, made dishes with sweets etc. Popin' Cookin' sets let you play like this... in real world.

January 21, 2013

MeiSan - パチパチパニック!


Hello, Foodies! I noticed a strange connection: blog is being updated more often when I should be learning for exams and do exercises. Today I'll write few words about explosive sachet which was lying in my magic box. I have totally forgotten about its existance. パチパチ パニック! (pachi pachi panikku!) by Meisan is about a year past the "best before" date... Let's crack on!

June 13, 2012

Asahi


Już jakiś czas temu miałam okazję spróbować japońskiego piwa. Zakupione było - o dziwo! - w monopolowym u mnie w mieście. Aż trudno uwierzyć, że japoński piwny klasyk zawitał u nas, grzechem byłoby więc nie spróbować.

February 17, 2012

Denroku - 小魚柿ピカ (kozakana kaki pika), czyli trochę o gomame


Kilka miesięcy temu byłam w koreańsko-japońskim sushi barze u mnie w mieście. Mieliśmy olbrzymie szczęście obcowania ze sporą grupą Azjatów, bo prawdopodobnie akurat mieli przerwę w pracy i zwykle prawie pusty bar rozbrzmiewał żywą rozmową w ich rodzimym języku. Jako przystawkę podano nam sporą miseczkę rybek... nie wiedzieliśmy co to dokładnie jest, jak to się je i do tego w porównaniu do owej grupy pracowników, nasze machanie pałeczkami było conajmniej nieudolne... ale przynajmniej dowiedziałam się trochę o gomame i przy okazji z niewiadomych nam do dziś powodów otrzymaliśmy miły gratis od szefa.

November 08, 2011

Kōn potāju, czyli kukurydziana zupa potage


"コーン ポタージュ", czyli "kōn potāju" zapisane katakaną to nic innego jak zapożyczone z angielskiego "corn potage soup" w japońskim zapisie. Tym razem więc mniej słodko, a bardziej przekąskowo, w klimacie dań ekspresowych prosto z Japonii.

August 09, 2011

Nigi nigi Osushiya-san - sushi... z żelek


Hiraganowe "Nigi nigi O-sushiya-san" to pierwsze, co rzuca nam się w oczy po zobaczeniu opakowania. Sympatyczna postać krzyczy do nas: "Hei! Omachi!". Zaciekawiła mnie w tym okrzyku jedna rzecz - mały znaczek "tsu" na końcu zdania. W środku podwaja on spółgłoskę, co jednak, gdy znajduje się na końcu? Z pomocą przyszło mi forum Konnichiwa. Małe tsu na końcu używane jest we wszelkiej maści okrzykach i to zabieg mający na celu "ucięcie" głoski, podkreślenie okrzyku - poza tym nie ma znaczenia.


No ale wracając do samych słodkości - dzisiaj o żelkowym sushi. Na opakowaniu mamy pokazane kształty, jakich możemy się spodziewać wewnątrz opakowania:
Maguro (マグロ) - tuńczyk
Ikura (イクラ) - ikra łososia
Akagai (アカガイ) - rodzaj rzadko występującej czerwonej małży
Ebi (エビ) - krewetka
Ika (イカ) - kałamarnica
Tako (タコ) - ośmiornica
Tamago (タマゴ) - jajko.
    Żelki są w trzech smakach:
Piichi (ピーチ) - brzoskwiniowy
Orenżi (オレンジ) - pomarańczowy
Sakuranbo (さくらんぼ) - wiśniowy.



Opakowanie otwierałam z dziecięcą ciekawością. Zaraz po otwarciu pozytywnie zaskoczył mnie intensywny, owocowy smak żelek. Po wyjęciu żelek z paczki zabrałam się za składanie sushi wg instrukcji na opakowaniu (z przodu na dole lub z tyłu na niebieskim pasku). ^^



Chciałam zwrócić uwagę jeszcze na jedną rzecz. Żelkowe sushi są naprawdę malutkie, co widać na poniższym zdjęciu. Zrobiłam makro, na którym widać mój paznokieć, opuszek palca wskazującego i dwie połączone już żelki.


Ciekawy pomysł na żelki, prawda? Myślę, że taki produkt to prawdziwa gratka nie tylko dla dzieci, ale też dla wszystkich osób lubiących zjeść żelki w inny sposób, niż w postaci klasycznych "miśków" lub "wężyków". Szkoda, że nie miałam takich słodyczy, gdy byłam mała - na pewno zabawa w "dom" lub "kuchnię" byłaby z nimi o niebo ciekawsza, a i mogłabym nakarmić członków rodziny skromną przekąską. ^^ Patrząc na niektóre japońskie produkty dochodzę do wniosku, że naszym producentom czasami brakuje odrobiny dziecięcej wyobraźni. ;)

August 07, 2011

Japońskie słodycze w "Nichijou"

Pamiętacie notki o karmelkach o smaku matcha firmy Morinaga i przekąsce Bebiisutaa, czyli Baby Stars? Ostatnio spotkała mnie bardzo miła niespodzianka, gdy Cinek pokazał mi fragmenty anime "Nichijou" z honorowym udziałem słodyczy, których opakowania jeszcze nie tak dawno rozszyfrowywałam na blogu. Postanowiłam więc podzielić się z wami screenami i małym bonusem. ;) Karmelki firmy Morinaga na screenach są wprawdzie o smaku mlecznym, ale to ta sama seria w ślicznych kartonikach ^^





A czym jest obiecany bonus? Każdy z Was pewnie kojarzy znane (i lubiane ^^) u nas Snickersy. W Nichijou także nie mogło ich zabraknąć. :) Samo anime też ponoć godne polecenia, ale sama się na ten temat nie wypowiem, bo oglądałam raptem jeden epizod (chociaż i tak zdążyłam się pośmiać).


Jakie są wasze ulubione słodycze (niekoniecznie japońskie)? :)
  
Podziękowania dla Cinka za wyszukanie ciekawostki i przesłanie mi screenów. ^^

June 21, 2011

Bebiisutaa, czyli Baby Stars


Dzisiaj o przekąskach, które kupiłam na Ecchiconie 2010 i niestety (a może na szczęście... byłyby przeterminowane) nie dotrwały do dzisiejszej sesji, więc zajęłam się wyłącznie opakowaniami. ^^
     Tym razem obyło się bez baronów i chłopięcych karmelków: katakanowe bebiisutaa na górze każdego z opakowań zaprowadziło mnie prosto do wikipedii, która odpowiedziała: Baby Star Crispy Noodle Snack. Czyli na nasze: bejbistarowa chrupiąca makaronowa przekąska (oczywiście coś co po angielsku ma sens, po polsk(iem)u brzmi idiotycznie). ^^


 Pierwsze z opakowań. Od góry: czarny napis "bebiisutaa", niżej czerwone "raamen otsumami", jeszcze niżej czarne "raamen & piina..." i dwa uśmieszki (po rozszyfrowaniu uśmieszki jawiły się być małym tsu i zwykłym tsu, co dało "piinattsu"). ^^' 
     "Bebiisutaa", to zjapońszczone "baby stars", "raamen" to japońskie danie (w tym wypadku smak przekąski), "otsumami" to po prostu przekąska do piwa, a "raamen & piinatsu" to wspomniane wcześniej danie i zjapońszczone "peanuts", czyli po prostu orzeszki.

Cóż mówi tajemnicza fokopanda? "Metsuchiya umaigana". Według google translate: pumpkin flashing with a good. Dynia świecąca dobrem? Dynia świecąca z bogiem + dodatkowe o? Zgłupiałam. Wyrażenie "めつちやうまいがな" wpisane w translator w całości daje nam "pumpkin is good for flashing" (tłumaczę na angielski, bo od polskich tłumaczeń zapowietrzam się ze śmiechu: "dynia jest dobry do flashowania" - epic ^^'). Jeszcze bardziej zgłupiałam. A może ta foka już tak się spiła trzymanym w ręku piwem, że majaczy?... A może mam się bać właściwości halucynogennych owego produktu? Nie rozumiem, co ona do mnie mówi, choć wyraża się prosto - sylabiczną hiraganą.


Jak przystało na japońskie opakowanie - diabeł tkwi w szczegółach. Nawet malutkie (3x5mm) opakowanie, które lewituje obok owej pandofoki/fokopandy jest podpisane "raamen otsumami".


Czas na tylnią stronę opakowania, które postanowiłam posadzić sobie na balkonie. ^^' Można doszukać się znaczka recyklingu, daty ważności, telefonu, jakichś godzin i zawartości odżywczej: 124kcal, 3,2g tanpakushitsu (białka), 167g natoriwumu (sodu) i "parę" niezidentyfikowanych jeszcze składników.


Drugie opakowanie. "Babiisutaa raamen" - czyli bejbistarsowe ramen. W kółku poniżej nazwy produktu mamy pięć poziomych kresek oznaczających po prostu "mini". Biały napis na czerwonym tle to "chikin", czyli... zjapońszczony "chicken" (kurczak). Czyli mamy mini przekąskę o smaku ramen-kurczakowym.
     Jak to Wu. ma w zwyczaju - nie mogła przejść obojętnie obok wszystkich krzaczków dookoła głównej nazwy. Najpierw jej uwagę przykuł lewy górny róg. Czarne "tatsupuri, tanoshii" (wg translatora: "pri idzie, zabawa - tylko czymże jest owo tajemnicze "pri"?) i na czerwonym tle: "oyatsu kanpanii", czyli po prostu zjapońszczone "oyatsu company" - nazwa producenta, firmy Oyatsu.
     Co z pionowym napisem po prawej stronie? "Tsumande paritsuporitsu men sunatsuku". "Men" to makaron, "tsuman" to szczypta, a reszta - nie mam pojęcia.
      Na dole opakowania: "Bebiichan ki(małe ya)npuchi(małe e)a", czyli "Bebiichan kyanpu..." coś. Translator mówi "campus chair", czyli po prostu wysokie krzesło. Na czerwonym tle: "purezento", czyli prezent. Na białym tle widać jeszcze "2" i "6,000". Czyżby dawali krzesło w prezencie np. za 6,000 opakowań? Emm...


Czas na dwa małe napisy, które mnie zaciekawiły. Pierwszy - nad prostokątem w dolnej części przodu opakowania to Bei-chan, czyli po prostu imię dzieciaka na opakowaniu - tak mi się wydaje. 


*krzak* *krzak* *partykuła "wa"* imeeji desu. Czyli coś tam jest obrazem... Wymyśliliśmy, że może to być propozycja podania, ale ile w tym prawdy? Kto wie...


Tył, czyli klasycznie: zrozumieć da się znaczek recyklingu, telefon, godziny i zawartość odżywczą (112kcal, 2.0g tanpakushitsu, 244mg natoriwumu). Teraz jednak zaciekawił mnie też niebieski napis. "Itsumo tanoshii purezento" - zawsze ciekawy prezent. Ciekawe, czy ma się to jakoś do drobnych upominków, które dają sobie japończycy (ciasteczka, przekąski...).


Ciąg dalszy informacji o prezentowych krzesłach na tyle opakowania, a tak przy okazji dowiadujemy się, że dzieciak-dziewczynka to Bii-chan. Czyli mamy sympatyczną parkę - Bei-chana i Bii-chana.


No i oczywiście, jak to Wu.siowate zboczenia mają do siebie, komponowanie scenerii dla krzaczkowatych opakowań nie mogło się obyć bez fotografowania cudów natury na balkonie:




Podziękowania dla Cinka za pomoc w rozszyfrowywaniu opakowań. ^^