いらっしゃいませ!Look, how many amazing Japanese things we have here! =(^_^)=

May 13, 2012

Kasugai - Kokutō ame, czyli cukierki o smaku... cukru


Witajcie. Dzisiaj postanowiłam zająć się "od kuchni" kolejnym produktem firmy Kasugai, a mianowicie cukierkami o smaku... brązowego cukru. Od początku wiedziałam, że opakowanie będzie dla mnie dużym wyzwaniem - zdecydowana większość to znaki kanji, które już na pierwszy rzut oka niewiele mi mówiły, a i dużo pozapominałam z radykałów dzięki którym mogłabym znaleźć je w słowniku. Podjęłam jednak wyzwanie i wzięłam się ostro za przypominanie sobie tych strzępów wiedzy, które z języka japońskiego udało mi się załapać.

Na początek złoty napis:
黒糖あめ  czytamy "kokutō/kuro ame" i oznacza "cukierki brązowy cukier"
黒糖   kokutō/kuro - brązowy cukier
あめ ame - cukierek. 

Czerwona, zaokrąglona ramka:
炊き taki - gotować
直火 chokubi - bezpośredni płomień
Całość oznacza prawdopodobnie, że cukierki były gotowane na "żywym" ogniu.

Czerwona "wstążka" z prawej strony:
沖縄産黒*糖使用 (* - niezidentyfikowany znak)
沖縄産 Okinawa-san - Okinawa (najmłodsza prefektura japońska)
黒糖 kokutō - brązowy cukier (jak w złotym napisie)
使用 shiyō - korzystać, używać
Jednego znaku nie udało mi się rozwikłać (jak ktoś może, to proszę o pomoc ^^), ale reszta to prawdopodobnie zachęta, by spróbować brązowego cukru z Okinawy.

Czerwona "wstążka" pod złotym napisem:
~のどにまろやかなか~ nodo ni maroyaka (naka?)
のどに nodo ni - w gardle
まろやか maroyaka - łagodny


Nie wykluczam błędów w tłumaczeniach, jednak o całość zapytałam zaprzyjaźnioną Japonkę i powiedziała, że sens jest zachowany, a żeby być laboratoryjnie dokładnym to trzeba mieć dużo większą znajomość języka. Może kiedyś, jeżeli ja lub ktoś znajomy ogarnie nieco więcej po japońsku, to przeczytamy te notki i wyśmiejemy elementarne błędy, ale póki co... cieszę się, że wiem, co zjadłam. ;) 


Cukierki, jak przystało na sam cukier, były dla mnie zdecydowanie za słodkie. Gdyby nie to, że były osobno pakowane, to w środku byłaby jedna, wielka bryła brązowego cukru - kleiły się jak diabli. Nie mówiąc o tym, że były nierówne i drapały po podniebieniu. Ogólnie więc nie należą one do moich ulubionych. Zdecydowaną zaletą jest bardzo estetyczne opakowanie z ładną czcionką użytą w nazwie. Ładną i przede wszystkim CZYTELNĄ, dzięki czemu mogłam się dowiedzieć, co jem, bo sam smak niewiele mi mówił.

W następnym odcinku: nietypowa guma o smaku coli. Gumy, żelki czy lody wodne o smaku coli przypominają mi dzieciństwo... zawsze byłam przeogromną fanką tych produktów. Czy wy też je lubicie? :)

P.S. Dopiero teraz zauważyłam, że na dole opakowania jest napisane "kokuto ame". Nie ma to jak spostrzegawczość, co nie?

1 comment:

  1. Haha, faktycznie jest napisane na dole xD. Duża przeprawa z tłumaczeniem, ale było warto. Notka super. Będę mial chwilę na kompie to spróbuje znalezc ten jeden znak. Brawo! A cukierki? Faktycznie były za słodkie. Dla mnie i tak szacun, bo ja mając taką szuflade słodyczy już dawno bym ją zjadł xD. Dobra robota, już nie mogę doczekać się kolejnych notek. :)

    ReplyDelete